Czy wiesz, że według danych Oncoindex w Polsce pacjenci onkologiczni wciąż mają utrudniony dostęp do aż kilkudziesięciu nowoczesnych terapii lekowych? W obliczu choroby walka z czasem staje się o wiele łatwiejsza, gdy masz za sobą prywatne wsparcie finansowe. Wyobraź sobie, jak głęboki spokój przyniósłby Ci dzisiaj fakt, że zamiast zakładać internetowe zbiórki lub liczyć wyłącznie na niewydolny system, po prostu zabezpieczyłeś finansowo każdy krok swojej ewentualnej walki o zdrowie.
Jako przedsiębiorcy, menedżerowie budujący wartość spółek kapitałowych czy kluczowi specjaliści na kontraktach, doskonale rozumiecie pojęcie zarządzania ryzykiem. W Waszej codzienności biznesowej operujecie twardymi terminami: dywersyfikacja, zachowanie płynności finansowej, optymalizacja kosztów operacyjnych. Tworzycie strategie, zabezpieczacie udziały i dbacie o dobrostan swoich zespołów. Kiedy jednak gasną ekrany monitorów i wracacie do domów, czeka tam Wasz najważniejszy, osobisty mikrowers – partnerzy, dzieci oraz czworonożni przyjaciele. Dla tego domowego stada jesteście całym światem i jedynym fundamentem bezpieczeństwa.
Biznes, statystyki i brutalne zderzenie z rzeczywistością
Ten temat w mojej pracy zawodowej wraca zbyt często. Znam osobiście zbyt wiele historii ludzi, którzy z dnia na dzień musieli zmienić ambitne cele biznesowe na walkę o przetrwanie. Statystyki są nieubłagane:
- ZUS w swoich oficjalnych danych alarmuje: koszty absencji chorobowych i liczba wydawanych zaświadczeń lekarskich z tytułu ciężkich schorzeń systematycznie rosną, generując miliony dni nieobecności liderów organizacji.
- Raporty PARP oraz analizy rynku MSP jasno pokazują, że nagła, poważna choroba wspólnika lub właściciela jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) – bez zewnętrznego finansowania ochronnego – potrafi w zaledwie kilka miesięcy doprowadzić do całkowitej utraty płynności finansowej firmy, a w skrajnych przypadkach do jej likwidacji.
Gdy dochodzi do kryzysu zdrowotnego, brak prywatnego kapitału uderza rykoszetem we wszystko, co budowaliście.
Nagła diagnoza potrafi zdestabilizować strukturę właścicielską spółki z o.o., zamrozić procesy decyzyjne i narazić na ogromny stres nie tylko Waszych bliskich, ale również ukochane zwierzęta. W takich momentach ich kosztowne leczenie weterynaryjne czy codzienna opieka nad nimi często schodzą na dalszy plan, bo brakuje wolnych środków.
Czerwony dywan dla każdego – bez wyjątku
Jako partner i doradca o archetypie opiekuna, dla każdego z Was – niezależnie od tego, czy zarządzacie wielomilionowym budżetem, czy pracujecie na etacie – rozkładam czerwony dywan. Wierzę, że jesteśmy sobie równi i każdy z nas zasługuje na takie samo zaopiekowanie. Prawo do godnej, szybkiej walki o zdrowie, bez konieczności proszenia o pomoc na publicznych zbiórkach, powinno być standardem, a nie luksusem.
Ubezpieczenie na wypadek poważnego zachorowania to nic innego jak mądra umowa transferu ryzyka finansowego na instytucję, która w krytycznym momencie wypłaca gotówkę bezpośrednio do Twojej ręki. To wolne środki na:
- prywatne, nierefundowane w Polsce terapie celowane,
- skomplikowane operacje i konsultacje za granicą,
- utrzymanie obecnego standardu życia Twojej rodziny,
- ochronę bieżących kosztów stałych Twojego biznesu.
Sama badam się regularnie i zabezpieczam swój świat, bo zrobienie tego, co należy dla bezpieczeństwa najbliższych, daje niesamowitą ulgę i absolutny spokój ducha. Chcę, abyś Ty również po rozmowie ze mną mógł zamknąć laptopa z poczuciem, że Twoje stado i Twoja firma są w pełni bezpieczne.
Czas na chwilę szczerości ze samym sobą
Na koniec chcę zostawić Was z dwoma kluczowymi pytaniami. Wymagają one absolutnej prawdy przed samym sobą – bez unikania trudnych tematów:
- Jeśli jutro z powodów zdrowotnych znikniesz z firmy na pół roku, z jakich środków sfinansujesz prywatne leczenie onkologiczne i utrzymasz płynność swojego biznesu?
- Czy Twoja rodzina posiada zabezpieczenie prawne i finansowe, które pozwoli im przejąć kontrolę nad Twoimi udziałami lub marką bez konieczności natychmiastowej wyprzedaży osobistego majątku?
Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach. Porozmawiajmy – szczerze, po ludzku i z sercem.
