Oni nigdy nie pytają, czy auto jest bezpieczne – po prostu wskakują na siedzenie i ufają Ci bezgranicznie. Jaki to niesamowity spokój wiedzieć, że zrobiliśmy absolutnie wszystko, by dowieźć ich całych do domu.
Niezależnie od tego, czy rano logujesz się w biurze na etacie, czy jako właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej lub wspólnik w spółce z o.o. zarządzasz zespołem – po zamknięciu laptopa wracasz do roli najważniejszej. Roli opiekuna. W drodze do domu, gdy na tylnym siedzeniu Twoje dzieci rozmawiają o szkole, a obok nich drzemie pies, cała biznesowa odpowiedzialność kurczy się do tych kilku metrów asfaltu przed Tobą. Zaufanie, jakim obdarzają nas nasi najbliżsi (zarówno ci dwunożni, jak i czworonożni), to najcenniejszy kapitał, jakim zarządzamy.
Iluzja kontroli, czyli zarządzanie ryzykiem na drodze i w biznesie
Jako przedsiębiorcy doskonale znamy pojęcie dywersyfikacji i zarządzania ryzykiem. Dbamy o płynność finansową, zabezpieczamy kontrakty, analizujemy tabele. Jednak w codziennym biegu, między jednym spotkaniem a drugim, łatwo potraktować rutynową wymianę opon jako kolejny uciążliwy punkt w kalendarzu. Myślimy: „Przecież jeżdżę ostrożnie”, „Przełożę to na przyszły tydzień”.
A prawda jest taka, że w trudnych warunkach drogowych te brakujące kilka metrów drogi hamowania decyduje o wszystkim. Według danych raportów Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) oraz statystyk Komendy Głównej Policji, zły stan techniczny pojazdu (w tym skrajnie zużyte lub niedopasowane do sezonu ogumienie) w połączeniu z nagłą zmianą aury drastycznie zwiększa ryzyko kolizji. Czas reakcji kierowcy to tylko połowa sukcesu – reszta zależy od fizyki i tego, co łączy Twoje auto z asfaltem.
Rażące zaniedbanie – kiedy litera prawa uderza w finanse firmy
Z punktu widzenia prawa ubezpieczeniowego oraz kodeksu cywilnego, ignorowanie kwestii bezpieczeństwa technicznego niesie za sobą potężne konsekwencje finansowe. Jeśli dojdzie do wypadku, a powołany przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe rzeczoznawca wykaże, że poruszaliśmy się na oponach niespełniających podstawowych norm bezpieczeństwa (np. letnich w środku zimy lub z bieżnikiem poniżej dopuszczalnego limitu), ubezpieczyciel ma prawo uznać to za rażące zaniedbanie.
Co to oznacza w praktyce?
- Odmowę wypłaty odszkodowania z Autocasco (AC): Koszty naprawy luksusowego auta firmowego lub leasingowanego będziesz musiał pokryć z kieszeni przedsiębiorstwa.
- Regres ubezpieczeniowy (w skrajnych przypadkach): Choć ubezpieczenie OC pokryje szkody osób trzecich, ubezpieczyciel może domagać się od Ciebie zwrotu wypłaconych środków, jeśli udowodni celowe i rażące niedopełnienie obowiązków.
Dla właściciela firmy lub pracownika na etacie oznacza to nagłą konieczność zaangażowania kapitału własnego. Zamiast inwestować w rozwój działalności, ratować płynność lub opłacać codzienne potrzeby rodziny, zostajesz z długiem, który bezpośrednio uderza w stabilność finansową Twoich bliskich.
Stabilność buduje się wtedy, gdy świeci słońce
W biznesie i w życiu jedno nieprzewidziane zdarzenie losowe potrafi uruchomić lawinę konsekwencji. Tak jak odpowiednie ogumienie trzyma auto na zakręcie, tak odpowiednio dobrana polisa na życie, plan sukcesji czy precyzyjna umowa wspólników trzymają Twoją firmę i rodzinę w pionie, gdy pojawia się choroba, wypadek lub nagłe odejście kluczowej osoby.
W mojej pracy wyznaję zasadę, że w obliczu miłości do bliskich i zwierząt wszyscy jesteśmy równi. Bez względu na to, czy ubezpieczam mikrofirmę, dużą spółkę handlową, czy pomagam dobrać polisę dla ukochanego kota pracownika etatu – dla każdego rozkładam czerwony dywan. Bezpieczeństwo nie ma hierarchii.
Zadbaj o to, co łączy Twoje auto z drogą, oraz o mechanizmy, które łączą Twoją teraźniejszość z bezpieczną przyszłością. Dla ich bezpieczeństwa i Twojego świętego spokoju.
Zanim zamkniesz tę kartę, odpowiedz sobie na dwa pytania:
- Czy zabezpieczając swoją firmę na wypadek trudnych warunków rynkowych, masz już wdrożony plan sukcesji, który w razie nagłego zdarzenia losowego natychmiast zabezpieczy Twoich bliskich i uniemożliwi paraliż decyzyjny w spółce?
- Kto przejąłby Twoje udziały lub zarządzałby firmą, gdyby nagle zabrakło Cię za kierownicą – i czy ta osoba wiedziałaby, jak zaopiekować się Twoją rodziną oraz czworonożnymi przyjaciółmi, którzy zostali w domu?
Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu pod artykułem lub skontaktuj się ze mną bezpośrednio – porozmawiajmy o ochronie tego, co dla Ciebie najważniejsze.
