Pamiętam, jak jechałam we wtorek przez Orzech i wjeżdżając na Świerklaniec zobaczyłam auto wbite w przystanek. Potem dowiedziałam się, że kierowca wjechał w przystanek i po prostu uciekł. Wiecie, dlaczego? Bo nawet jeśli miał ubezpieczenie, wiedział, że w tej sytuacji ono nie zadziała. Ta historia uświadomiła mi, że ubezpieczenie to nie magiczna tarcza, która chroni nas bez względu na wszystko. To fundament, który wymaga od nas świadomości i odpowiedzialności.
Ryzyko, o którym często zapominamy
Wiele osób myśli, że polisa ubezpieczeniowa to zabezpieczenie na każdą ewentualność. Niestety, tak nie jest. Istnieje lista wyłączeń, które sprawiają, że ubezpieczenie nie zadziała. Wypadek w Świerklańcu doskonale to ilustruje – ucieczka z miejsca zdarzenia to jedno z najczęstszych wyłączeń. To samo dotyczy jazdy pod wpływem alkoholu, braku ważnego prawa jazdy czy rażącego niedbalstwa.
Ryzyko, o którym mówię, nie dotyczy tylko wypadków samochodowych. W biznesie jest podobnie. Według danych PARP, zaledwie 8% polskich firm ma formalny plan sukcesji. To oznacza, że w przypadku nieprzewidzianego zdarzenia, ponad 90% przedsiębiorstw może stanąć w obliczu paraliżu.
Jak ubezpieczyć się naprawdę?
Moja rola jako opiekunki polega na tym, by pomóc Wam zrozumieć te mechanizmy. Chcę, żebyście czuli się bezpiecznie, a to wymaga czegoś więcej niż tylko podpisania umowy. To rozmowa o ryzykach, o których nawet nie myślicie. To edukowanie, które pozwala Wam mieć pewność, że w kluczowym momencie Wasze ubezpieczenie zadziała.
Dlatego, idąc za głosem Waszych potrzeb, moją misją jest także edukowanie. Pomagam Wam znaleźć rozwiązania, które chronią Was na różnych płaszczyznach – od ubezpieczenia Waszych pupili, przez biznes, po inne obszary życia. Bo bycie opiekunem to dbanie o każdy szczegół, by Wasz majątek i spokój ducha były zawsze chronione.
