Menu Zamknij

Skręcona kostka, brak L4 i… pełen spokój. Jak zabezpieczyć dochód na własnej działalności i etacie?

Kiedy skręciłam kostkę i usłyszałam od lekarza, ile potrwa leczenie, pierwsza myśl wcale nie dotyczyła bólu. Pomyślałam o tym, co przechodzi przez głowę niemal każdemu przedsiębiorcy: na własnej działalności nie mam przecież tradycyjnego L4.

Na co dzień jesteśmy oparciem dla innych. Budujemy firmy, zarządzamy zespołami, odpowiadamy za płynność finansową spółek, dbamy o swoje rodziny, a po godzinach troszczymy się o czworonożnych domowników. W codziennym pędzie łatwo ulec złudzeniu, że jesteśmy niezniszczalni. Aż do momentu, gdy jeden niefortunny krok na schodach czy podczas spaceru zatrzymuje całą tę machinę w miejscu.

Kontuzja nie pita – rachunki i zobowiązania nie czekają

Gdy nagle zmuszony jesteś założyć ortezę lub spędzić kilka tygodni w łóżku, świat zawodowy i prywatny nie naciska przycisku „pauza”.

  • W jednoosobowej działalności (JDG) Twoja nieobecność często oznacza zerowe przychody.
  • W spółce z o.o. Twoi wspólnicy i pracownicy nagle muszą przejąć Twoje obowiązki, a stałe koszty operacyjne wciąż trzeba regulować.
  • Na etacie świadczenie chorobowe oznacza spadek dochodów (zazwyczaj do 80%), przy jednoczesnym skoku wydatków na leczenie i rehabilitację.

Do tego dochodzi proza życia – opłaty za dom, utrzymanie rodziny czy rachunki u weterynarza za profilaktykę i karmę dla zwierzaków.

Co na to liczby?

Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), przeciętna długość absencji chorobowej w Polsce wynosi ponad 11 dni, ale w przypadku urazów narządu ruchu ten czas wydłuża się do wielu tygodni. Z kolei z raportów Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wynika, że przeważająca większość mikropromotorów i właścicieli firm inwestuje niemal 100% nadwyżek w bieżącą działalność, zupełnie pomijając budowanie osobistej poduszki finansowej na wypadek niezdolności do pracy.

Efekt? Świadczenia z tzw. niskiego ZUS-u w żaden sposób nie pokrywają realnych kosztów życia i prowadzenia biznesu.

Jak poczuć spokój, gdy świat nagle zwalnia?

Siedząc na kanapie z usztywnioną nogą i patrząc na wstrzymany kalendarz spotkań, poczułam głęboką wdzięczność. Nie było we mnie paniki o to, jak zapłacę rachunki czy skąd wezmę na prywatną rehabilitację.

Dlaczego? Ponieważ dbam o zabezpieczenie, które gwarantuje, że nikt ze mną nie zostanie sam:

  1. Prywatne ubezpieczenie ciągłości dochodu – gwarantujące stały wypływ środków podczas L4 i leczenia.
  2. Polisę zdrowotną i wypadkową – która natychmiast pokrywa koszty leczenia, diagnostyki oraz fizjoterapii bez wielomiesięcznych kolejek.
  3. Zabezpieczenie stałych kosztów firmowych i domowych – aby firma i dom funkcjonowały bez zakłóceń.

Jako agent ubezpieczeniowy kieruję się archetypem opiekuna. Wierzę, że prawdziwa odpowiedzialność za swój biznes, pracowników, bliskich i zwierzaki to nie tylko „dowożenie wyników”, kiedy wszystko idzie dobrze. To przede wszystkim rozpostarcie bezpiecznej siatki ochronnej na wypadek, gdy coś pójdzie nie tak.

Bezpieczeństwo to nie luksus – to decyzja

Niezależnie od tego, czy prowadzisz dużą firmę, pracujesz ze zwierzętami, czy jesteś specjalistą na etacie – zasługujesz na równy poziom troski i spokoju duchowego. Zabezpieczenie swojego dochodu i zdrowia to nie jest kolejny zbędny wydatek. To inwestycja w to, by w trudnym momencie móc skupić się wyłącznie na powrocie do zdrowia.

Czas na krótką refleksję:

  • Gdyby niefortunny wypadek wyłączył Cię z pracy na najbliższe 2 miesiące, jak wpłynęłoby to na płynność Twojej firmy oraz budżet domowy?
  • Czy masz już gotowy plan awaryjny, który zapewni Ci płynność finansową od pierwszego dnia niezdolności do pracy?

Jeśli chcesz porozmawiać o tym, jak mądrze i bez zbędnego żargonu zabezpieczyć Twój dochód, firmę i bliskich – odezwij się do mnie. Dobierzemy rozwiązanie uszyte na miarę Twoich potrzeb.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Call Now Button