Ubezpieczenie to nie produkt. To ten moment, w którym nie musisz wybierać między zdrowiem dziecka a oszczędnościami na rodzinne wakacje. W mojej pracy spotykam wielu przedsiębiorców, którzy na co dzień zarządzają ryzykiem – tym biznesowym, prawnym, finansowym. Dbają o płynność, o rozwój, o bezpieczną przyszłość firmy. Ale czy to samo myślenie przenoszą na życie prywatne?
Pamiętam historię jednej z mam, wspólniczki w spółce, która zadzwoniła do mnie ze łzami w oczach. Jej 8-letni syn złamał rękę na szkolnym korytarzu. Niby nic, ale to zdarzenie uruchomiło lawinę wydatków na wizyty u specjalistów, gips i rehabilitację. Jak się okazało, ubezpieczenie grupowe, które miała z pracy, nie obejmowało wszystkich uszczerbków na zdrowiu. Była zaskoczona, że takie dodatkowe ubezpieczenie NNW, które realnie pomaga w razie nagłych wypadków, kosztuje grosze.
Ten incydent pokazał mi, jak krucha jest granica między profesjonalnym zarządzaniem ryzykiem w biznesie a brakiem zabezpieczenia w życiu prywatnym. To tak, jakbyś miał perfekcyjnie napisany statut spółki, ale brak strategii sukcesji. My, przedsiębiorcy, jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia o ryzyku w kategoriach P&L, a zapominamy, że największym aktywem jest nasza rodzina.
Według raportu ZUS, liczba wypadków dzieci w szkołach rośnie. W 2023 roku zgłoszono blisko 130 tys. wypadków, a co 10 minut dochodzi do jednego wypadku w szkole. To nie są tylko suche statystyki. To historie o tym, jak nagły wypadek wpływa na cały ekosystem rodzinny, destabilizując zarówno finanse, jak i spokój ducha.
Jako Twój Opiekun, moim celem jest zapewnienie Ci spokoju i poczucia bezpieczeństwa, abyś mógł skupić się na tym, co robisz najlepiej – rozwijaniu swojego biznesu i dbaniu o swoją rodzinę.
Chcesz dowiedzieć się więcej o ubezpieczeniach szkolnych i ich realnej wartości? Sprawdź moją ofertę online:
https://assekor.pl/kategoria-produktu/ubezpieczenia-szkolne-i-pracownikow-oswiaty
Jakie są Twoje doświadczenia z nieprzewidzianymi sytuacjami? Daj znać w komentarzu!
