Menu Zamknij

Moje serce bije dla tych, którzy nie mają głosu. Dlaczego w ubezpieczeniach stawiam na prawdę?


Zwierzaki mają niesamowity dar – bezbłędnie wyczuwają, kto przychodzi do nich z dobrą energią, a kto tylko czegoś od nich chce. W swojej pracy kieruję się dokładnie tą samą zasadą. Wolę szczerą, ciepłą rozmowę niż wyuczone techniki sprzedaży. Wierzę, że bezpieczeństwo Twojego pupila buduje się na zaufaniu, a nie na słupkach w tabelce.

Czasem mówię prosto z mostu, co myślę. Robię to zawsze z troski, bo kiedy Twój przyjaciel potrzebuje pomocy, potrzebujesz kogoś, kto po prostu, po ludzku, stanie po Twojej stronie.

Przedsiębiorca z psem pod biurkiem i kotem na kolanach

Zwracam się dziś do Ciebie- właścicielu czworonoga, miłośniku zwierząt, przedsiębiorco, dla którego pies pod biurkiem lub kot na kolanach to najlepszy biznesowy wspólnik. Wiem, że w biznesie i w życiu cenisz konkret. Ja też. Dlatego stworzyłam przestrzeń, w której edukacja stoi wyżej niż sprzedaż.

Prowadzę grupę, w której dzielę się wiedzą o ubezpieczeniach psów i kotów. Moją misją jest realna pomoc, a nie tylko „zamykanie polis”. Bardzo często odzywają się do mnie osoby, które już mają ubezpieczenie gdzie indziej, ale potrzebują rzeczowej porady, bo ich poprzedni opiekun zniknął tuż po podpisaniu umowy. Staram się pomóc im tak samo, jak własnym klientom, bo ubezpieczenia zwierząt to moja pasja, a nie tylko praca.

Gdy o życiu decyduje stan konta, a nie medycyna

Dane rynkowe są nieubłagane. Według raportów m.in. Euromonitor International, koszty opieki specjalistycznej i diagnostyki obrazowej w Polsce rosną w tempie dwucyfrowym. Nowoczesna weterynaria potrafi dziś zdziałać cuda, ale te cuda kosztują.

Brak odpowiedniego zabezpieczenia to w krytycznym momencie nie tylko ogromny stres. To realne ryzyko, że o życiu Twojego przyjaciela zadecyduje stan konta, a nie możliwości medyczne. Jako opiekun nie potrafię owijać tego w bawełnę. Widzę, jak niektórzy sprzedawcy działają tylko na liczbach, zupełnie zapominając o empatii. Ja wybieram działanie z miłością. Nasze pupile czują każdą naszą emocję, są delikatniejsze i bardziej wyczulone niż my. Doceńmy to i dajmy im ochronę, na jaką zasługują.

Chwila prawdy- czy Twój „plan B” naprawdę działa?

Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl:

  • Czy masz kogoś zaufanego, kto pomoże Ci, gdy Twój pies nagle trafi do kliniki, a Ty w emocjach nie będziesz wiedzieć, co dokładnie pokryje ubezpieczyciel?
  • Czy Twoje obecne zabezpieczenie pupila to realna tarcza finansowa, czy tylko „papier”, którego zapisów nikt Ci nigdy rzetelnie nie wyjaśnił?

Zapraszam Cię do mojej grupy KLIKNIJ TUTAJ, gdzie ubezpieczenia zwierzaków tłumaczymy ludzkim językiem. Porozmawiajmy o ich bezpieczeństwie- tak po prostu, prosto z serca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Call Now Button