Powiedział mi, że kocha swoją rodzinę i psa na milion procent. Z uśmiechem zapytałam go więc, dlaczego w dokumentach wycenił ich bezpieczeństwo na zaledwie ułamek tego.
Rozmawialiśmy online. Ja przed ekranem w swoim gabinecie, on po drugiej stronie, popijając kawę w domowym biurze, podczas gdy pod jego biurkiem smacznie spał wielki labrador. Z dumą opowiadał mi przez kamerkę o sukcesach firmy, o nowych kontraktach i o tym, że „ubezpieczenie przecież jakieś ma, zrobione na szybko, bo miało być po prostu tanio”.
Kiedy jednak udostępniłam ekran i przeanalizowaliśmy strukturę jego sum gwarancyjnych w zestawieniu z realnymi zobowiązaniami, kosztami stałymi spółki i prywatnym kredytem, po obu stronach światłowodu zapadła głęboka cisza.
Iluzja taniego bezpieczeństwa
W mojej codziennej pracy online z klientami- przedsiębiorcami, wspólnikami spółek, ale też ambitnymi osobami na etatach- najczęściej zmagam się właśnie z tym jednym zjawiskiem. Z chęcią cięcia kosztów i szukania najtańszych rozwiązań.
W świecie biznesu i prawa nazywamy to sucho: niedoubezpieczeniem. Ja wolę mówić, że to ochrona, która pęka jak bańka mydlana dokładnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebujesz tarczy. To sytuacja, w której suma na polisie drastycznie odbiega od realnej wartości Twojego życia, zdrowia czy kosztów operacyjnych firmy. Pozorne, „tanie” bezpieczeństwo bywa gorsze niż jego całkowity brak.
Gdzie to „tanie” podejście uderza najmocniej? Przyjrzyjmy się dwóm kluczowym przykładom.
1. Polisy na życie (Gdy budujesz biznes lub pracujesz na etacie)
Według danych GUS i raportów branżowych, nagłe pogorszenie zdrowia, choroba przewlekła lub wypadki są głównymi przyczynami kryzysów płynnościowych w polskich firmach. ZUS od lat alarmuje o rosnącej liczbie długoterminowych zwolnień lekarskich.
Jeśli Twoja polisa na życie nie pokrywa przynajmniej 3-krotności Twoich rocznych zarobków, to w razie najczarniejszego scenariusza Twoi bliscy zamiast czasu na oddech dostaną walkę o przetrwanie i spłatę zobowiązań. A przecież domowe rachunki nie poczekają, a Twój pies czy kot nadal potrzebuje jedzenia i weterynarza. Kupowanie „najtańszej życiówki”, byle tylko była, to zostawianie rodziny na lodzie.
2. Ubezpieczenia turystyczne (Tanie minima z biur podróży)
To kolejny moment, gdy szukamy oszczędności. Wielu z nas bierze podstawowy pakiet dorzucony do wycieczki za kilkadziesiąt złotych. Te minima często nie starczają na nic.
Sama lecąc w okolice Europy, nie ruszam się bez kosztów leczenia na minimum 800 tysięcy do miliona złotych. Zaostrzenie choroby przewlekłej czy skomplikowana operacja i transport medyczny za granicą potrafią wygenerować rachunki idące w miliony. Słyszałam o sytuacjach w USA, gdzie przy poważnym wypadku nie wystarczyło nawet 5 milionów złotych! Czy warto oszczędzić 100 zł na składce, ryzykując dożywotni dług?
Ochrona pisana sercem
Działam z serca. Moim zadaniem jako opiekuna nie jest „sprzedanie najdroższego produktu”, ale uświadomienie Ci, że oszczędzanie na fundamentach to ogromne ryzyko. Choć dzielą nas ekrany, moim celem jest rozłożenie przed Tobą wirtualnego, czerwonego dywanu pełnego bezpieczeństwa.
Chcę, abyś logując się rano do pracy lub wyjeżdżając z rodziną na upragniony urlop, czuł ten głęboki, czysty spokój. Świadomość, że zrobileś to dobrze, wszystko gra, a firma, rodzina i ukochany czworonóg są w pełni bezpieczni.
Ubezpieczenie to nie koszt, którego trzeba unikać. To list miłosny i biznesowa polisa awaryjna dla tych, za których odpowiadasz.
Zatrzymaj się na chwilę w tym codziennym biegu i pomyśl o strukturze swojego bezpieczeństwa:
- Czy w Twojej umowie spółki lub planach finansowych znajduje się precyzyzyjny, zabezpieczony kapitałowo plan sukcesji na wypadek nagłych zdarzeń losowych?
- Kto przejąłby Twoje udziały lub obowiązki w firmie, gdyby Twój świat musiał zatrzymać się na najbliższe miesiące, i jak wpłynęłoby to na stabilność finansową Twoich najbliższych oraz… Twoich czworonożnych przyjaciół?
Podziel się swoją refleksją w komentarzu pod tym wpisem lub napisz do mnie w wiadomości prywatnej. Zdzwońmy się na krótką rozmowę online i wspólnie, bez żadnej presji, sprawdźmy, czy Twoja tarcza nie jest przypadkiem zbyt „tania” i krucha.
