Zawsze powtarzałam: „zrobię to jutro”, dopóki to „jutro” nie przywitało mnie gipsem i unieruchomieniem na długie tygodnie. Dziś, patrząc w oczy moim klientom, nie widzę tylko polis- widzę ten sam moment zawahania, który ja sama przypłaciłam własnym poczuciem bezpieczeństwa.
Jako przedsiębiorcy, wspólnicy spółek czy specjaliści na kontraktach, żyjemy w kulcie sprawczości. Budujemy firmy, zarządzamy ryzykiem rynkowym, negocjujemy skomplikowane zapisy w umowach. Ale czy równie precyzyjnie zarządzamy ryzykiem… własnej nieobecności?
Kiedy leżałam unieruchomiona, w mojej głowie nie było cyfr z bilansu. Pojawiły się inne pytania. Moja córeczka nie rozumiała, dlaczego nie mogę jej odprowadzić do przedszkola. Mój partner nagle musiał przejąć wszystkie moje obowiązki, a moje zwierzaki czuły, że ich „opiekun” nagle sam potrzebuje opieki.
Liczby mówią głośniej niż strach
Moja historia to nie wyjątek, to statystyka, która dotyczy nas wszystkich. Dane są nieubłagane:
- 35 milionów dni– tyle czasu Polacy spędzili na zwolnieniach lekarskich z tytułu urazów i kontuzji tylko w 2023 roku (dane ZUS).
- Raporty PARP dotyczące polskiego sektora MŚP alarmują: ogromna część przedsiębiorców nie posiada sformalizowanego planu sukcesji ani zabezpieczenia płynności na wypadek zdarzenia losowego.
W przypadku wspólników spółek z o.o., brak odpowiednich zapisów w umowie i brak polisy to przepis na paraliż decyzyjny firmy. Nagłe wejście spadkobierców do zarządu bywa traumatyczne dla rodziny i destrukcyjne dla biznesu.
Co z „silnikiem”, który to wszystko napędza?
W biznesie dbamy o ubezpieczenie majątku, floty czy OC zawodowe. To ważne, ale jako Twój Opiekun pytam: co z Tobą?
Niezależnie od tego, czy prowadzisz jednoosobową działalność, czy zarządzasz spółką, Twoja sprawność to fundament bezpieczeństwa Twoich bliskich i Twoich zwierząt. Ubezpieczenie na życie, ochrona zdrowia czy profesjonalne zabezpieczenie wspólników to nie są koszty. To Twój prywatny fundusz gwarancyjny.
To pewność, że w razie nagłego „trzasku”, Twoim jedynym zmartwieniem będzie powrót do formy, a nie walka o przetrwanie firmy czy środki na opiekę nad czworonożnym przyjacielem.
Działam z serca, bo znam smak bezsilności
Nie chcę, abyś musiał poznawać go na własnej skórze. Moja misja to dbanie o to, byś mógł spokojnie budować swój świat, wiedząc, że pod spodem jest mocna siatka zabezpieczająca.
Zatrzymaj się na moment i pomyśl o swojej strategii:
- Czy w Twojej firmie lub spółce istnieje realny, prawnie i finansowo zabezpieczony plan sukcesji na wypadek Twojej nagłej nieobecności?
- Kto przejąłby Twoje udziały i obowiązki jutro, gdybyś dziś musiał skupić się wyłącznie na regeneracji sił?
Podziel się swoją refleksją w komentarzu lub napisz do mnie prywatnie. Rozłóżmy wspólnie czerwony dywan dla Twojego bezpieczeństwa, zanim życie powie „sprawdzam”.
